Jak dzielić rachunki ze współlokatorami i się nie pokłócić

Współlokatorzy prawie nigdy nie kłócą się o czynsz, bo ten jest zapisany w umowie. Kłócą się o 340 € na zakupy, prąd i internet, które ktoś wyłożył w zeszłym miesiącu.

5 min czytania

Czynsz to największa pozycja i najmniej sporna: jest w umowie najmu, wychodzi z konta tego samego dnia, każdy zna swoją kwotę. Cała reszta, czyli mniej więcej jedna trzecia rzeczywistych kosztów wspólnego mieszkania, nie jest zapisana nigdzie.

I właśnie tam się psuje. Nie na kwotach, tylko na mgle: nikt nie wie dokładnie, jak stoją sprawy, więc każdy czuje, że zapłacił odrobinę więcej, niż powinien. Obydwa odczucia są szczere i obydwa nie mogą być prawdziwe naraz.

Ustalcie klucz raz, zanim się wprowadzicie

Nie ma odpowiedzi uniwersalnie poprawnej. Jest odpowiedź, którą wybieracie zanim ktokolwiek się wprowadzi, i której potem nie renegocjujecie.

KluczDobry doGdzie zawodzi
Po równoInternet, ubezpieczenie, środki czystościNiesprawiedliwy, gdy pokoje bardzo się różnią
Według metrażu pokojuCzynsz, ogrzewanieTrzeba mierzyć, pomija światło i przestrzeń na zewnątrz
Według zużyciaZakupy spożywcze, wspólne posiłkiTrzeba liczyć, czyli prowadzić rozliczenie
Według dochodówRzadkie między współlokatorami, częste u parKażdy musi powiedzieć, ile zarabia

Kombinacja, która w praktyce sprawdza się najlepiej: czynsz według metrażu pokoju, cała reszta po równo, zakupy według zużycia. Jest czytelna, da się ją uzasadnić w jednym zdaniu i nie wymaga comiesięcznego arbitrażu.

Trzy pułapki, które psują rozliczenia we wspólnym mieszkaniu

Wspólne konto. Pomysł brzmi kusząco: każdy wpłaca 200 € pierwszego dnia miesiąca, wszystko idzie stamtąd. W praktyce ktoś musi je założyć na swoje nazwisko, odpowiadać za nie, ganiać spóźnialskich i się z tego rozliczać. W dniu, w którym ktoś się wyprowadza, trzeba je zamknąć. Wspólne konto nie likwiduje rozliczeń, tylko przerzuca je na jedną osobę.

Kompensowanie w głowie. „Ja zapłaciłem za jedzenie, Ty weźmiesz prąd." To działa, dopóki kwoty wyglądają podobnie. Trzy miesiące później jedzenie wyszło 480 €, a prąd 210 €, i obie osoby szczerze wierzą, że są na czysto.

Odkładanie na później. Rozliczenie robione raz na kwartał to rozliczenie, którego nie zrobisz: trzeba by odgrzebywać paragony sprzed dziesięciu tygodni i odtwarzać, kto był w domu w weekend, kiedy robiłeś zakupy dla dwunastu osób. Zasada jest krótka: zapisz wydatek, wychodząc ze sklepu, na chodniku, a nie w niedzielny wieczór.

Co się zapisuje, a co nie

Zapisywanie wszystkiego zabija wspólne mieszkanie. Ręcznik papierowy za 1,80 € nie zasługuje na osobną pozycję, a współlokator, który go wpisuje, każe atmosferze za to zapłacić.

Ustalcie wspólnie próg: poniżej 10 czy 15 € kto zapłacił, ten zapłacił, i nikt nie liczy. Powyżej, zapisujemy. To usuwa 80% pozycji i 100% małostkowości.

Pozycje, które zawsze warto zapisać:

  • wspólne zakupy spożywcze, gdy przekraczają próg;
  • rachunki: prąd, gaz, woda tam, gdzie jest opomiarowana osobno, internet, ubezpieczenie;
  • zakupy trwałe: ekspres do kawy, odkurzacz, regały do kuchni. Zapiszcie też, kto to zabiera przy wyprowadzce, co oszczędzi Wam najbardziej męczącej rozmowy z całego najmu;
  • spłaty, bo inaczej saldo nigdy się nie rusza i ktoś płaci dwa razy.

Momenty, które naprawdę bolą

Ktoś wyprowadza się w połowie roku. Rozliczcie się, zanim odda klucze, a nie po: kiedy już zniknie, motywacja, żeby zapłacić 74 €, wyparowuje. Właściwy moment to przekazanie mieszkania, dokładnie tak samo jak protokół zdawczy. A kaucja to osobna sprawa, zwracana przez właściciela na koniec najmu: nie mieszajcie jej do wewnętrznych rozliczeń.

Ktoś przestaje płacić. Nie pozwólcie temu narastać. Niedopłatę 60 € się rozlicza, 400 € staje się konfliktem. Wspólne rozliczenie, które każdy widzi, zwykle radzi sobie z tym samo, bo osoba na minusie widzi swoją kwotę w tym samym momencie co wszyscy inni i nie trzeba jej nic mówić.

Nocujące partnerki i partnerzy. Ktoś ma u siebie partnera cztery noce w tygodniu: prąd i woda idą w górę, a podział na trzy przestaje się zgadzać. Powiedzcie to wcześnie, załatwcie niewielką miesięczną kwotą i pamiętajcie, że po sześciu miesiącach przemilczania nigdy nie da się tego załatwić dobrze.

Arkusz kalkulacyjny czy aplikacja?

Wspólny arkusz spełnia swoje zadanie pod trzema warunkami: każdy może go otworzyć, każdy go aktualizuje i nie należy do tego, kto go założył. W rzeczywistości wypełnia go jedna osoba, która zostaje księgowym mieszkania i nudzi się tym po dwóch miesiącach.

Dedykowana aplikacja rozwiązuje prawdziwy problem, którym nie jest arytmetyka, tylko wpisywanie we właściwym momencie: zapisanie wydatku pod supermarketem, z jedną ręką zajętą, w dziesięć sekund.

Tu właśnie zaczyna się Kotisso. Zakładasz grupę dla mieszkania, każdy zapisuje, co wyłożył, a saldo każdej osoby aktualizuje się dla wszystkich pozostałych. We wspólnym mieszkaniu szczególnie liczą się trzy rzeczy:

  • wydatki cykliczne: czynsz, internet i ubezpieczenie wpisujesz raz i same wracają co miesiąc. To właśnie sprawia, że największe pozycje nie giną;
  • podział wydatek po wydatku: czynsz według metrażu pokoju, internet po równo, zakupy, które dotyczą tylko dwóch osób z czterech. Odznaczasz, a salda idą za tym;
  • plan rozliczenia: na koniec Kotisso proponuje najkrótszą drogę do zera, w najgorszym razie o jeden przelew mniej, niż jest współlokatorów.

Całe rozliczanie jest darmowe, bez podpinania konta bankowego, co ma znaczenie, kiedy dzielisz mieszkanie, ale nie wyciągi.

Częste pytania

Czy każdy musi mieć konto? Lepiej, żeby miał, bo wtedy każdy widzi swoje saldo, nie musząc pytać. Ale jedna osoba może wpisywać wszystko i udostępniać wyeksportowane rozliczenie, co i tak jest uczciwsze niż prywatny arkusz, bo dokument mówi, co zawiera.

Jak potraktować pokój z dodatkowym grzejnikiem? Albo po równo z ustaloną dopłatą za ten pokój, albo podział według powierzchni. Liczy się nie fizyczna dokładność, która jest nieosiągalna, tylko to, żeby zasada została przyjęta przed zimą, a nie w jej trakcie.

A co z osobą, której nigdy nie ma? Czynsz i stałe rachunki zostają jej: płaci za dostępność, nie za zużycie. Zakupy i wspólne posiłki to inna sprawa i dokładnie do tego służy podział „według zużycia".

Kiedy się rozliczać? Co miesiąc, w ustalonym dniu, najlepiej tuż po wypłacie. Saldo, które ciągnie się trzy miesiące, to saldo, na które nikt nie chce patrzeć.

Przestań liczyć w pamięci

Kotisso zapisuje, kto za co zapłacił, i na bieżąco wylicza salda. Rozliczenie jest bezpłatne i nie wymaga podpinania konta bankowego.

Załóż grupę

Przeczytaj także